Raport WEF Global Cybersecurity Outlook 2026 pokazuje coś, co w wielu organizacjach jest dobrze znane, choć rzadko nazywane wprost: zarząd i zespół bezpieczeństwa patrzą na cyberryzyko z różnych perspektyw. I nie jest to wyłącznie różnica interpretacyjna. To rozbieżność, która wpływa na priorytety, budżet, decyzje inwestycyjne i tempo reakcji na incydenty.

Dwie perspektywy, jedno ryzyko

W 2025 roku CEO wskazywali ransomware jako zagrożenie numer jeden. W 2026 ich uwaga przesunęła się na cyber-enabled fraud and phishing, a na drugie miejsce weszły AI vulnerabilities. W pierwszej trójce znalazło się także exploitation of software vulnerabilities.

CISO patrzą na ten sam krajobraz inaczej. Dla nich ransomware pozostaje zagrożeniem numer jeden drugi rok z rzędu. Na drugim miejscu utrzymują się zakłócenia w łańcuchu dostaw, a cyber-enabled fraud and phishing zajmują miejsce trzecie.


Skąd ta różnica?

CEO naturalnie koncentrują się na skutkach biznesowych: stracie finansowej, odpowiedzialności zarządczej, reputacji i wpływie incydentu na wynik. CISO częściej patrzą przez pryzmat ciągłości operacyjnej, odporności technicznej i zdolności organizacji do utrzymania działania mimo ataku. Sam raport ujmuje to wprost: CEO priorytetyzują ochronę przed stratą finansową i przygotowanie na nowe zagrożenia, podczas gdy CISO koncentrują się na odporności operacyjnej.

Zaangażowanie zarządu zmienia wszystko

Raport WEF pokazuje bardzo wyraźną zależność.

W organizacjach o wysokiej odporności:

  1. 99% zarządów jest zaangażowanych w cyberbezpieczeństwo

W organizacjach o niskiej odporności:

  1. 13% zarządów w ogóle się nim nie zajmuje

To nie przypadek.

Brak zaangażowania oznacza:

  1. brak budżetu
  2. brak ludzi
  3. brak reakcji do momentu incydentu

To prosty mechanizm, który wprost przekłada się na poziom ryzyka.

Jak zamknąć tę lukę w praktyce?

Nie chodzi o to, żeby CEO zaczął czytać logi z SIEM (system zarządzania zdarzeniami i incydentami bezpieczeństwa), ani żeby CISO prezentował cyberbezpieczeństwo wyłącznie przez pryzmat przychodów. Chodzi o wspólny język ryzyka.

Zarząd nie musi wiedzieć, ile alertów obsłużył SOC (centrum operacji bezpieczeństwa) w poprzednim miesiącu. Musi natomiast rozumieć scenariusze biznesowe: ile kosztuje błędnie autoryzowany przelew po spreparowanym mailu, jaki będzie wpływ tygodnia przestoju po ransomware, co oznacza brak MFA (uwierzytelniania wieloskładnikowego) u kluczowego dostawcy albo jaką ekspozycję tworzy słaby partner w łańcuchu dostaw.

W praktyce oznacza to także konieczność lepszego powiązania działań bezpieczeństwa z konkretnymi ryzykami biznesowymi. Jeżeli phishing i fraud są dziś jednym z głównych obszarów obaw zarządu, to działania takie jak programy awareness i symulacje phishingowe powinny być komunikowane nie jako inicjatywa szkoleniowa, ale jako element ograniczania realnego ryzyka finansowego.

Podsumowując...

Rozbieżność między CEO i CISO nie jest wadą. To naturalny efekt różnych ról i odpowiedzialności. Prawdziwym wyzwaniem nie jest więc to, kto ma rację, ale czy organizacja potrafi zbudować między tymi perspektywami most. A ten most powstaje nie z technologii, lecz z rozmowy, kontekstu i dobrze przetłumaczonego ryzyka.

Organizacje, które chcą budować odporność, muszą:

  1. połączyć perspektywę biznesową i techniczną
  2. komunikować ryzyko w sposób zrozumiały dla zarządu
  3. inwestować w ludzi, nie tylko narzędzia
  4. budować świadomość i odporność użytkowników

To właśnie połączenie tych elementów decyduje o realnej cyber posture organizacji.


W SecurityMindset pomagamy łączyć perspektywę zarządu i zespołów bezpieczeństwa, a to wszystko dzięki KnowBe4 i szerokiej funkcjonalności platformy. Chętnie opowiemy więcej o tym, jak platforma SAT może pomóc obu stronom.

Źródło danych:

World Economic Forum - Global Cybersecurity Outlook 2026

👉 https://www.weforum.org/publications/global-cybersecurity-outlook-2026/